Blog > Komentarze do wpisu

Początek

To moja autoterapia. Wyrzucenie wszystkich myśli złych, o rodzicach, mężu, przyjaciołach, ludziach dalszych i bliższych, świecie. Zamiast płaczu po nocach. I myśli dobrych - o dzieciach i o chwilach pięknych. Strumień myśli, sytuacje, spostrzeżenia, komentarze. By nie zwariować. A może już zwariowałam... Mieszkam w końcu w ładnym domu, mam czas żeby zajmować się Dzieciem i czekać spokojnie na Drugie. Nie muszę wracać do pracy. Nie wracam, na mocy decyzji podjętej przeze mnie i męża. By Dziecia nie posyłać do żłobka, by nie zatrudniać opiekunki, na którą w sumie przeznaczona była cała moja pensja. By zająć się rodzicami, którzy już sami nie są w stanie funkcjonować i z którymi finalnie, bo burzy mózgów, zamieszkaliśmy. Czy była to dobra decyzja... Nie wiem. Czasem myślę, że nie. Że trzeba było spieprzać jak najdalej. Trzeba było się na to wszystko wypiąć. Wtedy złość, smutek (depresję?...) zastąpiłabym wyrzutami sumienia. Nie wiem, co lepsze. W tym momencie mojego życia muszę gdzieś wykrzyczeć wszystkie złe emocje. Żeby tych wszystkich moich bliskich nie pozabijać. Żeby się na nich nie wyżywać. Żeby odzyskać spokój. O ile to możliwe...

czwartek, 02 listopada 2017, lcdyh

Polecane wpisy